Szlak Zamków Piastowskich 2


 

Kolejną etap (trzeci dzień) naszego szlaku rozpoczynamy od zwiedzenia zamku Bolków. Warownia stoi na zamkowym wzgórzu (396 m) i dumnie góruje nad miasteczkiem. Zamek wybudowany został w XIII w  z inicjatywy księcia legnickiego Bolesława II. Rozbudowany został przez jego syna Bolka I Surowego. Główny dziedziniec otaczają mury wewnętrzne.

Majestatycznie prezentuje się wieża, na którą prowadzą kręte i wąskie schody.

Warto jednak wspiąć się na górę bo widoki są przednie. Oprócz panoramy na okolicę widać też wszystkie pomieszczenia zamku.

Od 1994 r na zamku działa Braterstwo Rycerskie Zamku Bolków. Po zwiedzeniu warowni podążamy za znakami do wsi Pastewnik. Mijamy zabudowania nie istniejącej już jednostki wojskowej i na chwilę opuszczamy szlak zielony. Schodzimy około 1 km do wsi. Pastewnik położony jest w obrębie Grzbietu Wschodniego Gór Kaczawskich. W centrum wsi stoi barokowy kościół św. Józefa wzniesiony w 1786 r. przez protestantów.

A nieopodal  znajdziemy gotycką wieżę dawnego kościoła z 1684 r.

Wracamy na szlak i maszerujemy na kolejny zamek na dzisiejszym szlaku. We wschodnim grzbiecie Gór Kaczawskich leży wieś Płonina, gdzie na skalnym cyplu wznosi się  zespół zamkowo-pałacowy, Niesytno. Na miejscu prymitywnego gródka książę Bolko I wzniósł zamek murowany. Zamek w trakcie swych dziejów był kilkakrotnie rozbudowywany i przebudowywany. W czasie II wojny św. w pałacu stacjonowali niemieccy lotnicy. Po 1945 r w stanie nieuszkodzonym, obiekt był wykorzystywany jako dom kolonijny w sezonie letnim.

W początku lat 90 tych doszło do pożaru, który strawił wnętrze pałacu i zapoczątkował degradację obiektu. Od 2011 r budowle są w rękach prywatnych i prowadzone są prace remontowe i rekonstrukcyjne.

Będziemy śledzić postępy pracy, bo ciekawi nas jak zamek i pałac będą wyglądały po odbudowie. Podążamy dalej przez wieś w kierunku południowym w Góry Ołowiane. Niewielkie pasmo gór Kaczawskich położone na południe od Kaczorowa. Przecinamy drogę asfaltową. Dość wartko przechodzimy prawie cały grzbiet wspomnianych góry. Po wyjściu z lasu przed naszymi oczami ukazuje się widok na dość charakterystyczne dwa wzniesienia Rudaw Janowickich – Sokoliki. Schodzimy łagodnie do Janowic Wielkich. I tak kończymy dzień trzeci. Wracamy pociągiem do domu.

Czwarty dzień marszu po piastowskich warowniach zaczynamy w Rudawach Janowickich. Przyjeżdżamy pociągiem do Janowic Wielkich.

 

Od dworca idziemy Aleją Jarzębia Szweckiego. Wchodzimy w las, w miarę dość łagodnie podchodzimy do Zamku Bolczów. Zamek powstał prawdopodobnie za panowania księcia Bolko II z rodu Boliczów w 1375 r. Wzniesiony został na skalnym występie, górującym nad doliną Janówki. W czasie wojen husyckich (1419-1434 r.) stał się jednym z bastionów ruchu husyckiego na Śląsku. W 1433 r. został zdobyty i zburzony przez wyprawę mieszczan świdnickich. Odbudowano go w końcu XV w i poszerzony m. in. o wielki dziedziniec, otoczony murem z basztą bramną. Kolejną przebudowę w stylu renesansowym dokonał Justus Decjusz (sekretarz króla Zygmunta Starego) m. in. otoczono warownię suchą fosą.

W czasie wojen 30 letniej, został opanowany przez Szwedów. W 1645 r. pożar strawił drewnianą zabudowę. W okresie międzywojennym mieściła się tu gospoda. Obecnie Bolczów jest trwałą zabezpieczoną ruiną.

Wchodzimy w ruiny i po zrobieniu kilku fotek schodzimy lasem do wąskiej drogi asfaltowej. Dalej pod górę.

Mijamy rozdroże pod Jańską Górą i leśną ścieżką łagodnie maszerujemy do Przełęczy Karpnickiej. Przechodzimy szosę i po krótkim podejściu zdobywamy Szwajcarkę.

Schronisko położone jest na 520 metrach, na terenie Rudawskiego Parku Krajobrazowego. Jest to drewniany budynek, wybudowany w 1823 r. w stylu tyrolskim. Miejsce to jest warte polecenia, choćby przez wzgląd na samo schronisko. Znajduje się tu węzeł pięciu szlaków turystycznych. Szwajcarka jest też mekką wspinaczy. Po krótkiej przerwie ruszamy dalej. Początkowo pod górę, potem w dół.  Leśnym duktem dochodzimy do wsi Bobrów. Przy szlaku natrafiamy na ciekawą budowlę. Obiekt jest częścią zespołu pałacowego.

W miejscu dzisiejszego pałacu stał kamienny dwór. Około XVII w nastąpiła jego rozbudowa. Przez wieki dwór przechodził w kolejne ręce. Jego bogata historia rozpoczyna się 1870r. kiedy właścicielem został Karl von Rothkirch. Po kompleksowej przebudowie nadał on  mu obecną formę. Powstała okazała rezydencja, otoczona wysokim murem kamiennym i podobnymi zabudowaniami gospodarczymi nawiązującymi swoim układem do rzymskich obozów wojskowych. Ta osobliwa posiadłość przechodziła jeszcze na własność innych niemieckich rodów. W 1934 posiadłość została odstąpiona państwu niemieckiemu.

W majątku założono szkołę sportową SA. Po 1945 r kolejno obiekt zajmowany był przez Armię Radziecką, był ośrodkiem dla uchodźców politycznych z Grecji, domem poprawczym, ośrodkiem kolonijnym itd. Od końca lat 60 tych XX w. był nieużytkowany. Pałac popadł w ruinę. Obecnie jest własnością prywatną i rusztowania. Podążamy dalej, mostem przechodzimy rzekę Bóbr. Uwagę naszą przyciąga budynek o charakterystycznej konstrukcji. Jak się okazuje wyróżniający się dom, który, aż do lat trzydziestych XX wieku pełnił funkcję – karczmy sądowej.

Obecnie obok lokali mieszkalnych, jest w nim zlokalizowana świetlica i placówka gastronomiczna.  Nieopodal karczmy jest sklep, do którego  zachodzimy. Skwar leję się z nieba. Uzupełniamy płyny i maszerujemy do kolejnego pałacu. Wojanów to kolejna wieś o bogatej przeszłości, powstała jako wieś rycerska. Do jednych z najcenniejszych obiektów zabytkowych należy pałac otoczony parkiem. Historia pałacu datuje się na rok 1607.

Na miejscu budowli obronnej wybudowany został nowy, renesansowy dwór rodziny von Zedlitz. Przez kolejne stulecia właściciele wsi zmieniali się wielokrotnie. Spalony w czasie wojny trzydziestoletniej. Został odbudowany w 1643 r i otrzymał już wystrój barokowy. W latach 1832-1834 właścicielem obiektu był radca sądowy Królestwa Pruskiego Karl Ike. Przebudował on pałac w modnym wówczas styl neogotycki, który nadał pałacowi dzisiejszy wygląd. Majątek był dworem i siedzibą największych śląskich rodów. Był np.: pałacem patrycjuszy jeleniogórskich, letnią rezydencją pruskiej rodziny królewskiej, rezydencją niemieckich urzędników. Stał się również kwaterą dla robotników przymusowych w czasie II wojny światowej, jak i  mieszkaniem dla robotników rolnych w okresie powojennym. Całkowita zmiana pierwotnego przeznaczenia obiektu nastąpiła po nabyciu zrujnowanego majątku przez obecnego właściciela – Spółkę Pałac Wojanów. Pałac stał się ekskluzywnym hotelem.

Zwiedzamy tyle ile można i idziemy szlakiem, który prowadzi nas asfaltówką dużym łukiem, aż do dworca PKP, który jest poza wsią.

Wąska ścieżka prowadzi obok budynku dworca. Po kilkunastu minutach przechodzimy pod tunelem. Znaki prowadzą dalej wzdłuż torów brukowaną drogą. Schodzimy ze szlaku i na wysokości kościoła położonego na wzniesieniu skręcamy na łąkę, którą podchodzimy pod  świątynię. Kościół ewangelicki, obecnie rzymsko-katolicki pw. Matki Boskiej Częstochowskiej-Sanktuarium M B Jasnogórskiej Uzdrowienia Chorych.

Wybudowany w latach 1890-1900. Na placu kościelnym stoją kaplice np: Kaplica św. Ojca Maksymiliana Kolbe, w której jest grobowiec rodziny Decker, kaplica cmentarna i kaplica Matki Bożej Wędrownej. Po chwili odnajdujemy zielone paski i podchodzimy na ostatnie dzisiejszego dnia wzniesieni – Koziniec. Kozieniec jest to skalisty szczyt, na którym w średniowieczu stał zamek obronny. Zbudowany był jak podają przekazy źródłowe, przez księcia Piastowskiego Bolesława Wysokiego w 1189 r. Zamek uległ zniszczeniu w 1428 r w okresie wojen husyckich i od tego czasu pozostał w ruinie. Jeszcze na początku XIX wieku zachowana była wieża i dwie bramy. Dzisiaj można  odnaleźć kamienne mury i pozostałości po piwnicy.

Odpoczywamy chwilę na skałkach. Widoki są dość ograniczone przez rosnące drzewa. Teraz schodzimy w dół do asfaltowej drogi. Po kilku minutach jesteśmy we wsi Grabarów. Mijamy zabudowania jakiegoś majątku z niedużym pałacykiem. Dalej wchodzimy w uliczki miasta. Szlak doprowadza nas do centrum.

Przypominam sobie dawne miejsca, gdzie jako student wojskowej uczelni spędzałem czas. Jedziemy autobusem na kwaterę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *