
i kierujemy się na północ za żółtymi paskami. Przed wejściem w las spoglądamy za siebie na doskonale widoczną Waligórę.

Szlak prowadzi lasem delikatnie pod górę.

Czasami odsłaniają się widoki min. na Ruprechticki Szpicak.

czy Granicznik.

Niestety nie mamy dzisiaj super przejrzystości.

Prognozy pogody mówią jedno, a aura robi swoje. Pogoda, pogodą wędrujemy dalej. Leśnym duktem dochodzimy

do rozdroża pod Jeleńcem.

Następnie czarnym szlakiem schodzimy

na rozległą łąkę,

gdzie znajduje

się szlakowskaz i po około 4 km osiągamy Przełęcz pod Gomólnikiem Małym – 743 m.

Jeszcze do niedawna Gomólnik Mały znany był tylko wytrawnym piechurom lub miejscowym. Te skaliste wzgórze zdobywali nieliczni. Jednak od wiosny cieszy się sporym powodzeniem, a to dzięki oddanej do użytku (27.04.2023 r) platformy widokowej. Gomólnik Mały jest to niewielkie pasmo, które stanowi południowo-wschodnią część Gór Kamiennych. Szczyt można zdobyć na dwa sposoby. Nowo wyznaczonym (ścieżka zawsze była) zielonym szlakiem lub Muflonową Percią. Swego czasu przeszliśmy obydwie drogi. Dzisiaj wybieramy tą bezpieczniejszą, przejście percią jest strome, a ze względu na ostatnie opady deszczu może być ślisko. Ten szlak polecamy bardziej wczesną wiosną lub jesienią. Najlepiej przygodę z Muflonową Percią rozpocząć w Łomnicy skąd prowadzą tabliczki zawieszone na drzewach. My od przełęczy kierujemy się za zielonymi paskami.

Po kilkunastu minutach osiągamy kulminację – 809 m.

Do punktu widokowego należy jeszcze pokonać około 100 m oznakowaną ścieżką. Nowe cacko prezentuje się okazale, usytuowane jest na północnej krawędzi góry.

Teraz jest po prostu bezpieczniej, ponieważ kiedyś tą samą panoramę oglądało się ze skały. Od lewej strony wznosi się grzbiet Gór Suchych z Jeleńcem i Rogowcem,

kolejne wzgórza na dzisiejszej trasie. Dalej słabo dziś widoczne Góry Wałbrzyskie z Borową na drugim planie, a na pierwszym Rybnicki Grzbiet.

Pamiętamy z dawnych wycieczek, że patrząc na wschód (na prawo) można dostrzec ruiny zamku Grodno, a w dalszej perspektywie Ślężę. W dole widoczne są zabudowania Grzmiącej i Głuszycy.


Po udokumentowaniu

naszego pobytu na świeżynce

schodzimy leśną ścieżką do szlaku.

Przy rozdrożu Grzmiąca przechodzimy na żółte znaki,

które poprowadzą nas na Rogowiec. Już na przełęczy zaczął padać deszcz. I tak nam towarzyszył ze zmiennym nasileniem do Jeleńca. Rogowiec był opisywany przez nas niejednokrotnie, dlatego wspomnę tylko,

że oferuje jedną z piękniejszych panoram na Góry Wałbrzyskie i zdobią go ruiny

jednego z najwyżej położonych zamków w Polsce. Na wysokiej skale pod koniec XIII w, na polecenie księcia Świdnicko-Jaworskiego Bolka I zw. Surowym wzniesiono warownię. Burzliwe dzieje zamku warte są zaznajomienia. Po wojnach husyckich, zamek dostał się w ręce rozbójników, którzy doprowadzili go do ruiny. Największym walorem Rogowaca, obok fragmentów murów obwodowych i fragmentu baszt, są jak wspomniałem wcześniej widoki jakie można stąd podziwiać, ale nie dzisiaj.

Szczyt o wysokości 870 m znajduje się w środkowo-północnej części masywu Gór Suchych. Góra ma stożkowy kształt, a zbocza obfitują w skałki. Dość wartko schodzimy z kulminacji do obniżenia pod białym krzyżem.

Kiedyś w tym miejscu była ławeczka, na której można było przysiąść i podziwiać w całej krasie m in Gomólnik Mały czy Góry Sowie. Dzisiaj jak widać na zdjęciu „mleko” rozlało się na okolicę. Obniżamy się do Skalnej Bramy, ścieżka przechodzi między dwiema formacjami skalnymi, które tworzą tzw. bramę.

Zbiegają się tu szlaki turystyczne i rowerowe. Przechodzimy na niebieskie paski i stromym zboczem rozpoczynamy wspinaczkę na kolejną kulminacją.

Powyżej ścieżka rozszerza się i wprowadza nas na spłaszczony szczyt Jeleńca – 902 m.

Między drzewami pojawiają się ograniczone widoki

na Góry Wałbrzyskie.

Kontynuujemy wycieczkę szlakiem niebieskim, co niestety jak się okaże nie było dobrą decyzją.

Szlak jest totalnie zarośnięty, a mokre drzewa i krzewy zrobiły swoje. Po wyjściu z leśnej kniei byliśmy przemoknięci, buty i ciuchy można było wyżymać. Oczywiście dostało mi się, że mogliśmy iść czerwonym i tak dalej.

Mieliśmy jeszcze zahaczyć o Turzynę, ale po dojściu do czerwonych pasków dla świętego spokoju ruszyliśmy

w stronę Andrzejówki.



Zapraszamy na pierwszą wycieczkę. Na południe od Wałbrzycha leżą Góry Suche, są one najwyższą i najbardziej zróżnicowaną częścią Gór Kamiennych, pasma które rozpościera się w Sudetach Środkowych.

Występują tu wąskie doliny usytuowane wzdłuż górskich potoków, którym uroku dodają okalające je stożkowe szczyty. Ze zboczy roztaczają się widoki na okoliczne pasma górskie i miejscowości. Cechą charakterystyczną owych gór są wspomniane stożkowe kulminacje i pomimo, że ich wysokość nie jest powalająca (najwyższa Waligóra mierzy 936 m)

posiadają one dość strome zbocza. Ich poszarpana linia grzbietowa, poprzecinana głęboko wciętymi dolinami i przełęczami niejednego piechura zmęczy.

Na naszą pętelkę wychodzimy spod Andrzejówki położonej na Przełęczy Trzech Dolin.

Parking jest jeszcze wolny ze względu na wczesną porę dnia. Jednak w schronisku już tętni życie, sala wypełniona jest piechurami, którzy nocują w obiekcie lub w namiotach. Przybijamy pieczątki w książeczkach i maszerujemy za niebieskimi paskami, delikatnie pod górę do Rozdroża pod Waligórą. Na szlaku spokój i cisza, co nas niezmiernie cieszy.

Dalej kierujemy się na zachód, na grzbiet z trzema szczytami. Po kilku minutach zdobywamy pierwszy, Suchawę – 928 m. Wierzchołek jak i całą górę porasta las.

Poniżej szczytu na północno-zachodnim zboczu znajdują się Czerwone Skałki, najlepiej widoczne jesienią lub zimą. Po minięciu tabliczki z oznaczeniem kulminacji schodzimy

do doliny, by ponownie mozolnie krok po kroku

wspiąć się na Kostrzynę – 906 m.

Stożkowy kształt wierzchołka wyróżnia się w paśmie. Najbardziej urwiste są jej północne zbocza, na których występują porfirowe rumowiska i skałki. Z niewielkiej szczytowej polanki roztacza się panorama

min na Stożek Wielki, Lesistą, Dzikowiec, Chełmiec, na bliższym planie Bukowiec

(ostatni na naszej dzisiejszej wycieczce), czy na sąsiednią Suchawę.

W dole widoczne są zabudowania Sokołowska. Po zrobieniu fotek

obniżamy się zachodnim zboczem Kostrzyny by ponownie wdrapać się na trzeci wierzchołek w masywie,

a jest nim Włostowa – 903m.

Różnica wysokości pomiędzy szczytami jest niewielka, jednak z każdej kulminacji trzeba zejść w dół, żeby zdobyć następną. Dokumentujemy nasz pobyt zdjęciem i schodzimy szlakiem niebieskim do ścieżki,

która odchodzi w stronę czarnych znaków.

Kolejnym naszym celem jest nigdy nie zdobyty przez nas Czarnek – 868 m.

Stożkowata góra znajduje się poza szlakiem w bocznym grzbiecie odchodzącym ku południowi od Suchawy.

Skaliste wzniesienie o stromych zboczach porośnięte jest lasem. Po wycince drzew część kopuły jest odsłonięta. Zdobywamy górę o dość wymownej nazwie

i delektujemy

się widokiem niedawno przebytego pasma.

Opuszczamy Czarnka i za czarnymi następnie


zielonymi paskami (graniczny szlak)

zdobywamy Kopicę – 803 m.

Przez szczyt przechodzi granica państwowa z Czechami. Wzniesienie porośnięte jest lasem i nie oferuje widoków, jest zwrotnikiem kilku ubocznych grzbietów min. Garńca, którego mamy w planach. Następnie schodzimy szlakiem rowerowym

do Sokołowska obok skały Jolanta.

Korzystamy z okazji i zwiedzamy otwartą Cerkiew Archanioła Michała.

Malutka cerkiew wybudowana została w 1901 r. na terenie parku dr. Roemplera dla prawosławnych pacjentów uzdrowiska. Nie zawsze jednak była wykorzystywana do przypisanych jej celów. Po II wojnie światowej uległa dewastacji, przez pewien czas pełniła rolę kostnicy, następnie użytkowana była jako domek letniskowy. 1996 r. została wykupiona od prywatnego właściciela i ponownie pełni funkcje sakralne. Niewielki zabytek jest po renowacji i można go zwiedzać. Nie zachowało się oryginalne wyposażanie cerkwi, a dzisiejszy wystrój sprowadzono z innych świątyń.


Pomimo to zachwyca min. barwnym wystrojem i malowidłami.


Przechodzimy przez wieś, odnajdujemy czerwone znaki,

które wiodą obok opuszczonego cmentarza niemieckiego. Funkcjonował on od 1926 r do pierwszych lat powojennych, oficjalnie został zamknięty w 1972 r. Na terenie cmentarza zachowało się kilka nagrobków

i ruiny kaplicy.

Rozpoczynamy mozolne podejście na Bukowiec, które jest długie, żmudne i wymagające. Szlak prowadzi niemal cały czas pod górę, praktycznie równolegle do kierunku zbocza. Nachylenie miejscami wynosi 60 %. Podchodzimy w pełnym słońcu i po około 30 minutach osiągamy pierwszy z trzech wierzchołków Bukowca.

Powulkaniczne wzniesienie ma kształt rozciągniętego stożka. Część grzbietowa jest płaska z wyraźnie odznaczającymi się trzema wierzchołkami – 880m, 886m i 898 m.

Szlak czerwony przechodzi przez dwa najwyższe. Poniżej kulminacji, na północno-wschodnim zboczu znajduje się wyrobisko górnicze kamieniołomu melafiru. Po opuszczeniu wierzchowiny znaki wiodą wschodnim zboczem Bukowca.


Pętelkę kończymy przy schronisku.


Lubimy te nasze stożki, które wyglądają niepozornie, aczkolwiek dają w kość i bardzo dobrze sprawdzają kondycję piechura. Trasa nasza wyniosła 18 km z przewyższeniem 800 m.
]]>
Początkowo idziemy asfaltem, obok wspomnianej już XIX w. cerkwi św. Michała Archanioła do niebieskich znaków.

I już po kilku minutach szlaku czeka na nas (dobrze nam znana i lubiana w tych górach) drabina z dość dobrze zaznaczonymi trzema szczeblami zbudowanymi ze skał bazaltowych.

Po wejściu w las ścieżka od razu pnie się ku górze. Mijamy XIX wieczne ruiny zamku Friedensteina. Budowla swego czasu była miejscem odpoczynku dla kuracjuszy i turystów, którzy chadzali na spacery w te strony.

Kamienie i spory kąt nachylenia szlaku nie ułatwią drogi.

Słońce też od rana daje o sobie znać. Pierwszy szczebel na dzisiejszej trasie to Włostowa (903 m), z której nie uświadczymy żadnych widoków.

Drugi szczebel to Kostrzyna (906 m). Wierzchołek tej kulminacji wynagradza trud marszu i pozwala podziwiać m in. Lesistą Wielką, Stożek, Masyw Dzikowca, Bukowiec, czy Borową.




Teraz czeka nas strome zejście do siodła, które oddziela Kostrzynę od Suchawy.

Wolnym krokiem podchodzimy na Suchawę (928 m) porośniętą drzewostanem.

Pstrykamy fotki i podążamy za niebieskimi paskami delikatnie schodząc do Rozdroża pod Waligórą. Od pewnego czasu na rozdrożu stoi duża wiata zbudowana na planie ośmiokąta. Szerokie ławy w środku dają możliwość nocowania w niej.

My spragnieni płynów i głodni przysiadamy na ławach chowając się od słońca. Po odpoczynku idziemy żółtymi, łagodnymi znakami na Waligórę (934 m). Mała zalesiona polanka z oznakowaniem szczytu. To wszystko co znajdziemy na Waligórze.

Dokumentujemy nasze wejście i schodzimy z wygasłego wulkanu stromym żółtym szlakiem do Andrzejówki na zasłużone zimne piwko.

Po nawodnieniu organizmu żegnamy Przełęcz Trzech Dolin. Ruszamy w dalszą drogę i przez Turzynę (898 m),

Jeleniec (902 m)

i Skalną Bramę – grupa skalna tworząca baszty rozdzielone wąskim przesmykiem



osiągamy Rogowiec (870 m).

Pozostałości po piastowskiej warowni z końca XIII w. stoją na wulkanicznym, skalistym wzgórzu Rogowca. Z ruin roztacza się imponująca panorama m. in. na Góry Kamienne, Wałbrzyskie i Sowie. Widać też Borową, na którą dzisiaj zmierzamy.

Czas w drogę bo przed nami jeszcze nie jeden stopień drabiny, na który trzeba wejść. Na północ od Rogowca znajduje się Jeleniec Mały (742 m), oj były z nim kłopoty, mamy tylko nadzieję, że znaleźliśmy właściwy szczyt. Widoków zero, zarośnięty i bez oznaczenia, tylko dzięki GPS można tam trafić. Schodzimy do Rybnicy Leśnej, łańcuchowej wsi położonej pomiędzy Górami Suchymi, a Wałbrzyskimi. Przechodzimy na drugą stronę ulicy i maszerujemy na Jałowiec Mały. Przedłużyliśmy sobie trochę wycieczkę i zahaczyliśmy o Jałowca (751 m), najwyższe wzniesienie Grzbietu Rybnickiego w Górach Wałbrzyskich.

Po wycięciu drzew z części szczytowej oferuje on nieprzeciętne widoki. Na powulkanicznym wzniesieniu od 2017 r. znajduje się drewniana platforma widokowa. Roztacza się z niej szeroka panorama m in. na Góry Czarne z dominująca Borową i przylegająca do niej Kątną,

Masyw Ślęży, Góry Sowie, czy położoną w dole Jedlinę Zdrój.

Po krótkim odpoczynku wracamy na Jałowiec Mały. Po drodze zachodzimy jeszcze na jeden nieduży punkt widokowy.


Ponownie spoglądamy na Borową, oraz Bukowiec z kopalnią melafiru. Trochę nas zdziwiło dlaczego Jałowiec Mały (ukryty w gęstwinie lasu) jest ujęty w spisie drabiny, a nie Jałowiec, który wyróżnia się dość wyraźnie. Przechodzimy więc przez wspomniany Jałowiec Mały (741 m), gdzie niegdyś stał kamień z nazwą szczytu. Dziś pozostała tylko przyczepiona do drzewa kartka oznajmiająca, gdzie jesteśmy.

Kolejnym miejscem, gdzie na chwilę przystajemy jest Rozdroże Ptasie – węzeł szlaków.

Przed nami ostatni szczebel dzisiejszej drabiny – Borowa (853 m). Czarny szlak jest średnio wymagający, no może końcówka, gdzie łączy się z czerwonym wtedy to serce bije trochę mocniej. Idąc czarnymi paskami warto odwrócić się do tyłu, by popatrzeć na panoramę Gór Kamiennych i powiedzieć, o stamtąd idziemy!

Zdobywamy najwyższy szczyt Gór Wałbrzyskich, na którym stoi od 2017 r. 16 m. spiralna wieża widokowa.


Z tarasu można podziwiać niczym nie ograniczoną panoramę m in. na Góry Kamienne, Wałbrzyskie, Sowie, Masyw Ślęży, oddalone Karkonosze, czy położony w dolinie Wałbrzych.





Na polanie znajduje się też wiata, stoły z ławami i miejsca na ogniska. Postanowiliśmy zejść do Przełęczy Koziej nowymi czarnymi znakami. Wybór okazał się niezbyt trafiony, ale przynajmniej zaliczyliśmy nowy szlak. Dzisiejszy dzień kończymy na Przełęczy Koziej.

Dalej maszerujemy do domu. Cdn…
]]>


I już z dworca przed naszymi oczami ukazały się pierwsze szczeble drabiny – Masyw Dzikowca.

Rozpoczynamy więc naszą przygodę ze wspomnianą drabiną. Maszerujemy za niebieskimi znakami, najpierw asfaltem następnie leśną ścieżką zdobywając po kolei: Dzikowiec Mały (696 m)


i Dzikowiec Wielki (836 m),

niepozorną Sokółkę (800 m),


Widok na Pasmo Dzikowca z Sokółki.
Stachonia (808 m)

i Lesistą Wielką (851 m).

Oczywiście na każdy szczebel trzeba wejść osobno. Walorem długiego, porośniętego trawami szczytu – Stachonia jest piękna panorama na Karkonosze. Natomiast spłaszczony wierzchołek Lesistej Wielkiej zaoferował nam schronienie w postaci wiaty turystycznej przed żarem lejącym się z nieba. Odpoczywamy chwilę, uzupełniamy płyny i wędrujemy dalej. Schodzimy za żółtymi paskami do Unisławia Śląskiego, by następnie wdrapać się na Stożek Wielki (806 m). Mozolnie krok po kroku osiągamy kulminację, którą kiedyś zdobiła drewniana, mini wieża widokowa.



Widok na Góry Kamienne
Ponownie przysiadamy, żeby odsapnąć. Upał, duchota daje się nam we znaki. Woda też się kończy. Schodzimy do Sokołowska.

Odcinek po „ruchomych” kamieniach wcale nie ułatwia nam zejścia. I gdyby nie przygoda z pociągiem, który nie dojechał, stracony czas i poszukiwania autobusu, który zawiózł nas do Boguszowa, przez co na trasę wyszliśmy zbyt późno szlak skończylibyśmy w Andrzejówce. Pogoda nas pokonała, a wiedząc co czeka nas dalej dzisiejszy dzień zakańczamy przy rozdrożu szlaków w Sokołowsku. Wracamy autobusem do domu. Cdn …
]]>
Trasa nasza wiedzie przez rynek Mieroszowa, który otoczony jest urokliwymi kamienicami, chociaż samo jego centrum specjalnie nie zachwyca.



Dalej podchodzimy na Górę Parkową, której jedną z atrakcji jest wieża widokowa. Drewniana wieża swoim kształtem nawiązuje do ambon myśliwych.

Panorama z tarasu widokowego rozpościera się na Karkonosze, Góry Stołowe, Kamienne i Broumovskie Ściany.



Wspomniana góra jest miejscem odpoczynku i rekreacji dla mieszkańców Mieroszowa i turystów. Idziemy leśną „Aleją Zakochanych”

i po kilku minutach dochodzimy do pomnika, który przedstawia matkę trzymającą poległego syna. Pomnik postawiony jest dla uczczenia pamięci poległych żołnierzy w I wojnie światowej i stoi tu, gdzie znajdują się groby żołnierzy.


Obok rzeźby pochowani są oficerowie. Kilka metrów dalej jest zadaszona estrada, siłownia zewnętrzna, trasy rowerowe, ścieżki spacerowe i ławki.

My podążamy ścieżką przez Kościelną Górę do żółtego szlaku.

Przechodzimy obok obeliska upamiętniającego 50 tą rocznicą Polskiego Związku Łowieckiego i polną drogą idziemy do granicy lasu.

Wchodzimy w masyw Lesistej Wielkiej. Lasy obrodziły w runo leśne. Krzaki malin i jagód pełne są owoców. Sama przyjemność (smakowa) podążać tym szlakiem, chociaż czas wejścia na szczyt dłuży się.



Lesista jest rozległym pasmem wyróżniającym się niemal płaską powierzchnią wierzchowinową. Zalesiony grzbiet pozbawiony jest walorów widokowych. Na kulminacji znajduje się zadaszona wiata z ławkami, miejsce na ognisko i drogowskaz ze szlakami.



W planach jest budowa wieży widokowej i jak tylko stanie na szczytowej polanie to z przyjemnością zdobędziemy ją. Odpoczywamy chwilę, bo nasza sunia zbuntowała się sugerując, że jest czas na sjestę.

Uzupełniamy płyny i ruszamy w drogę do Kowalowej. Za czerwonymi znakami schodzimy naszym ulubionym źlebem (zawsze nim podchodzimy, a bardzo rzadko schodzimy) do samochodu.

Muszę zaznaczyć, że zebrane malinki nie miały robaczków, co skrupulatnie sprawdziła Dorotka. Były tak słodziutkie, że nie ma słów żeby opisać ich smak.
]]>
Zostały nazwane Dwunastoma Apostołami. Dwunasty dom, który stał osobno (Judasz) spłonął. Po wojnie miasto znalazło się na terenach Polski i utraciło prawa miejskie. Od tego czasu miejscowość podupadła. W niektórych domkach do dziś mieszkają osoby prywatne. W jednym z nich mieści się Kawiarnia Apostoła, w innym jest sklepik z pamiątkami. A pod numerem 15 swoją siedzibę ma Izba Tkactwa Stowarzyszenia na Rzecz Rozwoju Chełmska Śląskiego „Tkacze Śląscy”. Idziemy za żółtymi znakami do Olszyny,


gdzie przy małej kapliczce szlak skręca w prawo na polną drogę.

Widoki mamy przednie co widać na załączonych zdjęciach.

Przed nami pręży się m in. kopuła Stożka. A po lewej stronie majaczą zaśnieżone Karkonosze z charakterystyczną Śnieżką.

Podążamy do Głazów Krasnoludków. Dochodzimy do parkingu. Jest tu przygotowane miejsce na ognisko i do odpoczynku (ławki i zadaszone wiaty).

Kilkanaście metrów dalej za drzewami wyłania się zespół skał. Rezerwat położony jest w Zaworach, na zboczu zalesionego wzniesienia. Znajdują się tutaj Gorzeszowskie Skałki, które jak mówi legenda zamieszkiwały krasnoludki. Głazy są bryłami piaskowca powstałe w wyniku długotrwałej erozji i ciągną się na długość ok. 1200 m.

Kształt skał z cyklu: co natura miała na myśli.


Natura nadała im przedziwne kształty np: grzyby, baszty czy kolumny.


Obchodzimy dolną część rezerwatu. Następnie wspinamy się na górę, aby zobaczyć panoramę m in. na Wzgórza Krzeszowskie i Krzeszów.

Wracamy na szlak.




Na skraju lasu nad potokiem znaleźliśmy polanę pełną śnieżyc wiosennych, piękny widok.



Za parkingiem po kilkudziesięciu metrach skręcamy w prawo i podążamy za znakami ścieżki przyrodniczej – zielone kropki. Obchodzimy Lisiec (601) i opuszczamy kropkowane znaki.

Kierujemy się leśnymi ścieżkami do niebieskiego szlaku.

Zakosami zdobywamy płaskowyż Rogu (715).

Róg jest najwyższym szczytem północno-zachodniej części Gór Stołowych, w paśmie Zawory. Polana na południowo-zachodnim zboczu jest startowiskiem paralotniarzy. Mieliśmy przyjemność widzieć jednego jak startował.

Schodzimy za niebieskimi paskami, aż do Kaplicy św. Anny. Na porośniętym lasem zboczu góry Róg stoi murowana kaplica Św. Anny.


Pięknie położona na rozległej polanie w lesie, otoczona 14 kaplicami stacji drogi krzyżowej.


Przechodzimy tędy drugi raz i tak jak za pierwszym razem jesteśmy zauroczeni tym miejscem. Obiekt jest usytuowany na miejscu pierwszej drewnianej kaplicy. Ta została zbudowana w latach 1721-1722. Była wielokrotnie rozbudowywana, a obecny kształt ma od roku 1890. Przed kaplicą stoi żeliwny krzyż z 1879 r.

Jest to miejsce pielgrzymowania związane z klasztorem w Krzeszowie. Idziemy dalej za niebieskimi znakami polną ścieżką. Po drodze mijamy kapliczki, czasami to co po nich zostało.



Schodzimy do Chełmska Śląskiego.

Dwunastu Apostołów od strony niebieskiego szlaku.

i niewielkiej Cerkwi p. w. Archanioła Michała do czerwonej ścieżki dydaktycznej.


Dochodzimy do leśnego cmentarza rodziny Römplerów. Na zboczu góry Włostowa, na małej polance znajduje się 5 grobów, w tym doktora i jego żony Elsy.


Drugim dużym przedsięwzięciem w Görbersdorfie (Sokołowsko) była organizacja sanatorium doktora Theodora Römplera(obecnie sanatorium „Biały Orzeł”) i przylegającego do niego Parku Zdrojowego. Rodzina Römplerów miała duży wpływ na rozwój uzdrowiska. Römplerowi m. in. udało się wytyczyć drogę spacerową biegnącą aż do ruin zamku Radosno. Podążamy dalej, przyrodniczą ścieżką w zimowej scenerii, a tydzień temu widzieliśmy już wiosnę. Skręcamy w prawo przy tablicy informacyjnej na żółty szlak, który prowadzi do zamku Radosno. Podchodzimy do ruin średniowiecznej warowni, która wznosi się na urwistym szczycie.

Dzieje zamku były burzliwe. Dość często zmieniał właścicieli. Na początku służył prawdopodobnie Bolkowi I księciu świdnicko-jaworskiemu chroniąc południową granicę jego ziem. Ostatnimi mieszkańcami warowni byli rozbójnicy. W końcu XV w budowla została zdobyta i zniszczona przez wojsko starosty wrocławskiego. Do dzisiaj zachowała się tylko kamienna wieża.

Po zdobyciu baszty schodzimy delikatnie za żółtymi znakami do Przełęczy Trzech Dolin.

Tu przechodzimy na niebieskie paski za którymi idziemy do Rozdroża pod Waligórą.

Chwilę odpoczywamy na ławeczce. Podejmujemy decyzję, że wrócimy do samochodu granicznym szlakiem.

Kostrzyna i Suchawka
Od rozdroża maszerujemy szlakiem rowerowym, następnie wspomnianym granicznym (zielony)

przez kolejne szczyty m. in. przez Kopicę

i Kozinę


Włostowa, Kostrzyna, Suchawka, a w chmurach Waligóra
do Przełęczy Sokołowskiej.

Dalej pięknym wąwozem i Aleją Lipową do wsi.

Chcieliśmy zajść w Sokołowsku do naszej ulubionej kawiarenki na tort bezowy, ale niestety nie było miejsca w lokalu. Dorotka stwierdziła, że nawet to i dobrze bo ominęło nas kilkaset kalorii. Serdecznie polecamy tą pięknie położoną wieś, często zwaną śląskim Davos.

Budynek dawnej szkoły, obecnie dom wielorodzinny.

Koniec wycieczki, Kościół p. w. Matki Bożej Królowej Świata. Pierwotnie kościół protestancki.
Poprowadzona jest tu ścieżka dydaktyczna z przystankami, która pokazuje historię, architekturę i ciekawe miejsca Sokołowska. A okalające wieś góry też są godne polecenia. Wymienię kilka: Stożek Mały, Masyw Bukowca, Garbatka, Włostowa czy Suchawa. Po wielu latach nie bytności Sokołowsko wraca na mapę miejsc, gdzie warto przyjechać.
]]>
Podążamy za żółtymi znakami w kierunku Góry św. Anny. Synoptycy zapowiadali ładną pogodę, dlatego wybraliśmy szlak o widokowym charakterze. Idziemy uliczkami miasta, obok działek do granicy lasu.

Teraz podchodzimy wzdłuż dawnych kapliczek (niestety niektóre są ruinami, a niektóre zdewastowane) do Przełęczy pod Krępcem. Stoi tu kościół p.w. św. Anny.

Jesteśmy tu któryś raz z kolei i dzisiaj też nie mamy szczęścia bo świątynia jest zamknięta (brak informacji, czy można ją zwiedzać). Przełęcz jest również węzłem szlaków. Nieopodal wzrok przyciąga uroczo wyglądający budynek – dawne schronisko „Góra Anny”.

Obecnie wystawiony jest na sprzedaż. Maszerujemy dalej i podchodzimy łagodnie na Górę św. Anny. W 1882 r powstała tu pierwsza platforma widokowa, a w 1911 r na szczycie góry stanęła murowana wieża widokowa.

Jak byliśmy tu pierwszy raz w 2009 roku to była raczej wieża przekaźnikowa. W 2014 roku po renowacji wieża wróciła do swojej pierwotnej funkcji. Miejsce to jest bardzo widokowe. W kierunku południowym spoglądamy na Góry Stołowe, Broumovke Steny i aż po Karkonosze, a na północy Góry Sowie i Bardzkie. Krępiec przysłania widok na zachód.



Przy dobrej przejrzystości jest to wspaniały punk widokowy na Sudety. W kierunku wschodnim widać kolejny punkt naszej wędrówki – Górę Wszystkich Świętych również z wieżą widokową. Po krótkim odpoczynku schodzimy za zielonymi znakami do Kościelniki i obok kamieniołomu piaskowca rozpoczynamy podejście na wspomnianą Górę Wszystkich Świętych.

Pierwsza platforma widokowa postała już w 1882 roku, a w roku 1913 otwarto murowaną wieżę wzorującą się na latarni morskiej. Fundatorem był Helmut Karl von Moltke i jego podobizna jest umieszczona na frontonie wieży.


Widoki są powalające. Można zobaczyć panoramę od Gór Sowich i Bardzkich po Masyw Śnieżnika i przez Góry Bystrzyckie, Stołowe aż po Karkonosze ze Śnieżką na czele.



Odwiedzone przez nas wieże są bardzo fajnym miejscem na spacer i podziwianie widoków. Mimo ładnej pogody przejrzystość powietrza była „delikatnie” ograniczona.

Schodzimy do sanktuarium na Kościelcu. Kościół p w. Matki Bożej Bolesnej wzniesiony został w 1680 r. z fundacji mieszkańców Słupca, w podzięce za uratowanie od zarazy.

Schodzimy Drogą Krzyżową, która powstała w 1855 r. Serpentyną trasa pokonuje 100 m różnicy wysokości. Stacje wyrzeźbione zostały w kamieniu, z obrazami malowanymi na blaszce, w stylu neogotyckim.


Wracamy teraz szlakiem prof. Josepha Wittiga, który powtórnie prowadzi nas na Górę św. Anny skąd schodzimy szlakiem zielonym do Nowej Rudy. Pogodę jak pisałem wcześniej mieliśmy słoneczną i bardzo przyjemną.

W niedalekiej odległości jest jeszcze jedna zupełnie nowa wieża widokowa w Szuszynie, którą polecam do odwiedzenia.
]]>
Miałem już przyjemność kiedyś pisać o tej uroczej wsi położonej w centrum Gór Kamiennych. Miejscowość w połowie XIX w zaczęła być znane za sprawą dr Brehmera, gdy zaczęto tu leczyć chorych na gruźlicę. W 1855 r. powstało tu pierwsze na świecie sanatorium przeciwgruźlicze, a w następnych latach kolejne.

Zjeżdżali tu kuracjusze z całej Europy. Na początku XX w zbudowana została niewielka cerkiew, którą można podziwiać do dziś.

Po II wojnie światowej uzdrowisko zaczęło podupadać. Jednak od kilku lat obserwujemy renesans tej malowniczo położonej wsi. Celem naszej dzisiejszej wycieczki jest Stożek Wielki (841 m) położony w północno-środkowej części Gór Kamiennych.

Stożek jest wzniesieniem powulkanicznym i jak sama nazwa wskazuje w kształcie stożka z wyraźnie zaznaczonym wierzchołkiem i stromych zboczach. Podążamy za żółtymi znakami początkowo łagodnie odkrytym terenem.

Dochodzimy do wiaty, gdzie przysiadamy na chwilę łapiąc cieplutkie promienie słoneczka. Widoki mamy przednie na Suchawę, Kostrzynę i Bukowca.


Dalej szlak wchodzi w las i pniemy się do góry. Na kulminacji stoi kolejna wiata i nieopodal stała platforma widokowa.

Jakież było nasze zdziwienie, że jej nie ma.

Tu stała platforma widokowa, gdzie ona jest ?
Teraz widoki są mocno ograniczone.


Platforma wystawała ponad drzewa i była dobrym punktem widokowym na okoliczne góry i wzniesienia. Przypuszczamy, ze została rozebrana z jakiś poważnych przyczyn, bo innego wytłumaczenia nie widzę. To, że jesteśmy na szczycie Stożka Wielkiego informuje bardzo ładnie wykonana drewniana tabliczka.

Schodzimy z góry poza szlakiem.

Duktami leśnymi, a później rozległą zaśnieżoną łąką do zielonych pasków.

Obeszliśmy Park Zdrojowy w Sokołowsku

Rzeźby w parku zdrojowym.

i wróciliśmy do samochodu.
]]>